Po raz kolejny spotkaliśmy się dziś na terenie Wioski Indiańskiej w podwarszawskim Kampinosie. Miałem mocne obawy, że impreza nie wypali - jak wyjeżdżaliśmy z Błonia zaczęło padać, i to dość solidnie. Ale nim dojechaliśmy na miejsce deszcz ustał, i potem do końca była piękna pogoda.
Autko trzeba było zostawić wyżej - po deszczu nie da się wjechać na skarpę pradoliny Wisły. Ci co dojechali wcześniej i zjechali mieli trochę roboty z wypychaniem aut jak zaczęło padać...
Strzelnica wykoszona, cele rozstawione. Na szczególną uwagę zasługuje niepozorny zajączek HFT na 30 metrze - ma killzonę 15 mm. Mimo to padał w ogniu nie raz inie dwa :)
Oto i nasz bohater w całej krasie :)
Moje dziecko nastawiło się w sobotę na wyjazd pod namiot - niestety zabrakło chętnych na dwudniową imprezę. Mimo to namiot musiał stanąć...
Na zgłodniałych czekała wyżerka z zaimprowizowanego na biegu rusztu.
Nasi goście porzucili na pastwę losu swoje pukawki i cele, i oddali się rozkoszom podniebienia.
Sensację wzbudził "rurak", czyli buggy na podzespołach poczciwego Maluszka zbudowany przez jednego z kampinoskich strzelców.
Ale nic na długo nie jest w stanie odwrócić uwagi strzelca od jego ukochanej zabawki - po jakimś czasie i smakołyki, i samochody zostały porzucone :)
Ognisko zgasło, strzelcy się rozjechali - zostały miłe wspomnienia. Spotkamy się znowu w tym miejscu za miesiąc, w pierwszy weekend września :)
Ostatnie odpowiedzi
11 tygodni 6 dni temu
12 tygodni 1 dzień temu
13 tygodni 4 godziny temu
13 tygodni 3 dni temu
22 tygodnie 4 dni temu
23 tygodnie 2 dni temu
23 tygodnie 3 dni temu
26 tygodni 3 dni temu
30 tygodni 2 dni temu
30 tygodni 3 dni temu