14 lutego 2003, a więc dokładnie 5 lat temu, uchwalona została nowelizacja ustawy o broni i amunicji.
Zwykle co roku podsumowywałem sobie rozwój strzelectwa wiatrówkowego, który uchwalenie tej ustawy umożliwiło. Robiłem to na użytek paru przytomnych postaci z największego forum wiatrówkowego w Polsce.
Były lata burzliwego rozwoju, potem okrzepnięcia i samego strzelectwa, do którego społeczeństwo mimo oporów przywykło, i środowiska, które w pewnym momencie sprawiało wrażenie zintegrowanego i wiedzącego co dla niego korzystne, a co nie.
A teraz mija lat pięć i właściwie nie ma co dobrego napisać.
Policyjność przygotowała ustawę biorącą nasze towarzystwo za twarz, co przyjdzie jej tym łatwiej, że samiśmy się wewnętrznie za twarz wzięli. Z istoty sytuacji w jakiej się znaleźliśmy zdaje sobie sprawę ledwo kilka osób, na szczęście wywalonych poza nawias zdrowego i świadomego głównego nurtu środowiska. Daje to niemal pewność, że choćby i mogli - to nie kiwną palcem w jego sprawie.
Czarnoprochowcy z upodobaniem roztrząsają językowe zawiłości różnicy między repliką, kopią i reprodukcją, tradycyjnie - na potrzeby jednego procesu jednego kolegi. Pomysł rychłego wywalania kilkuset złotych na rejestrowanie swoich zabawek, kiedy już do nich dotrze - przypiszą złowrogim siłom, które pozbawiły Lt.Babę moderowania działu o amerykańskich krowich pastuchach.
Wiatrówkarze pozbyli się zaś właśnie oklejonych etykietkami złodziei postaci, które burzyły błogostan większości i zakłócały natarczywie wspierane bałwochwalstwo wobec jednej tylko firmy. Nie w głowie im refleksje gdzie będą strzelać zawody, kiedy nie będzie to już legalne w plenerze, a najbliższa strzelnica - w odległości kilkadziesięciu kilometrów, ani jak będą się znajdować w limicie wykastrowanym do 7 jouli.
Jako rzekłem - coroczne podsumowania sytuacji przygotowywałem na użytek postaci przytomnych, dlatego też to ostatnie przekazuję tu. Nie żeby czegokolwiek dowodzić, a tylko dla odnotowania jak jest.
Zazdrosnych o kierowanie rowerkiem było dużo
ale jakoś brak chętnych by go poprowadzić dalej...
miliony much nie mogą się mylić...