Czasem się zastanawiam, czy w epoce powrotu do pisma obrazkowego, w czasach gdy uszanowanie prawa własności sprowadzono do "JA mam prawo i JA muszę dostać", są jeszcze ludzie których zwoje mózgowe nie są proste jak przekaz wiadomości telewizyjnych.
Przez dwa lata robiliśmy za frajer - były artykuły do Arsenału, było pisanie do Biesa. Było miło, zebrała się grupa ludzi która robiła COŚ, wierząc że to ma sens. Dotyczyło to nie tylko pisania - ale także pomagania ludziom, w większości przypadkowym, doradzania, organizowania, itd. itp. etc.
Wszystko po to by po dwóch latach przeczytać, że mają obowiązek, muszą, bo MNIE się należy. Z tym że MNIE oznacza że biorę, i nic nie zamierzam dać w zamian. Choćby elementarnego docenienia tej pracy.
Elementarnego, bo przecież nikt nie oczekiwał że ludzie będą się nam rzucać na szyję i dziękować z kwiatami. Wystarczy że będą wiedzieć i pamiętać, że jednak patrzyliśmy trochę dalej niż czubek własnego nosa, i coś tam od siebie daliśmy. Wydawało nam się, że skoro jesteśmy częścią tego strzeleckiego środowiska, to spoczywa na nas taki moralny obowiązek. Tak jak pomagano nam, jak zaczynaliśmy tą zabawę, tak teraz przyszedł czas ten dług spłacić. Jak ostatni kretyni uważaliśmy że tak wypada.
Strzeleckie środowisko jednoznacznie pokazało gdzie ma naszą pracę. Mam osobiście daleko gdzieś (dokładnie tam gdzie środowisko ma mnie) że zrobiono ze mnie wroga publicznego nr 1. Ale obrzucono guanem wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób (czasem nawet bardzo odległy) byli związani ze mną. Albo chociaż tylko z tym w czym brałem udział. A to już jest bezinteresowne i czystej wody sk...syństwo.
Najmniejszego znaczenia nie miało CO zrobiliśmy. Wręcz przeciwnie, stało się to tylko i wyłącznie dowodem przeciwko nam.
A jak już po kolei z wszystkich zrobiono szmaty bez krzty honoru, okazało się że jesteśmy ostatnie świnie, bo odechciało nam się robić cokolwiek. No bo pomyślcie sami. Zasuwali frajerzy przez tyle czasu bez słowa "dziękuję", a teraz bezczelnie przestali! Tylko dlatego że wylałem na nich wiadro pomyj! To bezczelność! Jak ŚMIĄ te patafiany stosować odpowiedzialnośc zbiorową! To JA mam prawo stosować wobec nich odpowiedzialność zbiorową, ale ONI - NIGDY! Bo to niesprawiedliwe, krzywdzące, obraźliwe. JA się obrażę! ONI prawa nie mają, to MOJE prawa są najważniejsze!
Po tym jak po kolei z każdego z nas, przy akceptacji gawiedzi, zrobiono ostatnie szmaty, przyjęliśmy do wiadomości wolę większości. A większość mówi JA. Więc teraz my mówimy JA. Dlatego nie ma, i nie będzie demokracji u nas. Robimy to co MY chcemy, i tak jak MY chcemy. A nie chcemy niczego już dawać ot tak, wolną ręką, wszystkim. Dlatego powstała Ferajna.
Ferajna to grupa ludzi, która COŚ od siebie dała. Więc jej się należy.
Tak jest, job twoju mat, SPRAWIEDLIWIE! Żaden, ale to żaden, Katalapan czy inny orzeł internetu, nie ma prawa nieczego od nas ŻĄDAĆ. Takie prawo mają tylko ci, którzy dali coś od siebie. Im więcej dali, tym więcej mogą żądać. I taki Tsunamito, TomAcik, MarekP, Kurierex, Cypis, PiotreK, Miki (i jeszcze długa, długa lista) może ode mnie żądać nawet żebym tańczył nago na stole. I k..a zatańczę, bo im się NALEŻY. Jak psu buda. I innym też każę tańczyć. A jak nie to wypad z baru!
Odbieranie ludziom szacunku za to co zrobili dla innych to zwykłe buractwo. A nie tolerujemy chamstwa i disco polo.
Może właśnie Ciebie, drogi Początkujący Czytelniku, zszokowałem. Ale popatrz na to na chłodno. NIC na tym świecie nie dostaniesz ZA DARMO. Nawet łomotu. Teraz łatwiej zrozumieć? Nie?
No to nie ma sprawy. Napisz kilka artykułów, prześlij do nas... zrozumiesz czym jest Ferajna.
To co piszę jest kierowane do tych, którym ciągle się wydaje że do czegoś mają prawo. A my coś musimy. A wała. To JA zorganizowałem sprzęt, to JA napisałem artykuł, więć to JA decyduję co z nim zrobię. To moja praca i moja własność. Bo tak jak dla ciebie liczy się tylko JA, tak samo dla mnie. Jestem JA. A różnica między nami jest taka, że jestem JA i moi Przyjaciele i Koledzy. Ostatnie awantury wyraźnie pokazały kto na jakie miano zasługuje. MÓJ test Cx4 udostępniony jest dla nich. A jeśli będę miał ochotę, to udostępnię go innym. Jeśli... bo obowiązku żadnego nie mam. 2 lata "obowiązku" wystarczy. Teraz się odwalcie, nasza piaskownica, nasze zabawki. Czepianie się nas że wynieśliśmy się na własny grajdołek, gdy sami tego chcieliście, pokazuje tylko jakimi kretynami jesteście.
A napisałem to wszystko także dlatego, że znany Moderator wielkiego i opinioTFUrczego forum pozwolił sobie wyrazić niezadowolenie z tego elementernego(?) chyba(?) dla każdej(?) przeciętnie(?) inteligentnej(?) osoby faktu(!). Choć po prawdzie - nie on pierwszy, i nie on jedyny.
Teraz, gdy już zrobiliście ze mnie największego sk..yna pod słońcem, możecie mi skoczyć równo na kant. Już niczego nie możecie mi odebrać, już nie możecie mnie gorzej zgnoić. Teraz już tylko z siebie robicie debili. A ja mogę robić co mi się żywnie podoba, i wała wam od tego. Nie ja wprowadziłem podział na MY i ONI. Ale jeśli tak jest wam wygodniej, to mnie to cholernie pasuje.
Więc czy to się wam podoba czy nie, fakty są brutalne, i nie podlegają dyskusji.
Od mojego widzimisie zależy czy i jak Airguns.pl będzie działał - bo ja płacę za serwer.
Co dam "uprzywilejowanym czy motłochowi" (cytat za Moderatorem) też zależy od mojego widzimisie. I od widzimisie autorów. To ich i moja własność, oni i ja decydujemy.
Jedynymi którzy mają prawo coś żądać i wymagać ode mnie, którzy mają prawo głosu, to Przyjaciele i Koledzy. Czyli Mmmajstruk&Co. Klika 400. Ferajna.
Skamlać u nas o dostęp do materiałów też nikt nie musi. Wystarczy zachować się jak NORMALNY człowiek. Normalny wg naszych kryteriów. Ci dla których istnieje tylko JA za normalnych nie uznajemy.
Nawet niech nikt nie próbuje bełkotać coś o vox populi, dobru społecznym, woli większości, i że taka jest norma. Nie znam żadnego Vox Populi - może jest zarejestrowany na innym forum. Dobro społeczne sprowadza się do tego że mamy nadal zasuwać za wiadro szamba. Wola większości to wynik tego kto najgłośniej krzyczy. Norma zaś... jeśli buractwo i chamstwo jest normą, to jestem DUMNY że zaliczam się do Normalnych Inaczej. I choć widzę że kłuje to was w oczy, to wolę dać się utopić w gnojówce razem z Normalnymi Inaczej, niż zadawać się z normalnymi normalnie, takimi jak wy.
P.S. Dla tych którzy zaraz stwierdzą że płaczę i się żalę, dedykuję Słowo na Niedzielę:
http://szymondzi.wrzuta.pl/audio/647Ff1r9tV/
Prowadzenie jakiejkolwiek strony społecznościowej
czy to bedzie czat, forum, czy większy portal, wiąże się z powstawaniem konfliktów, i z robieniem sobie wrogów.
Osobiście wolę szczerego wroga od fałszywego przyjaciela, i nie uchylam się nigdy od dyskusji, czy sporu, nawet z upierdliwcami. Ale to, co na forum ujdzie, nie przystoi w serwisie tematycznym. IWEB próbuje osiągnąć nieosiągalne - utrzymać wysoki poziom merytoryczny przy zachowaniu swobody wypowiedzi rozmaitych orłów to praca dla Syzyfa.
miliony much nie mogą się mylić...
Masz i nie masz racji.
Miki, to nie tak do końca.
To jest kwestia elementarnych zasad i ich przestrzegania.
Niestety jestem skazany na przekleństwo pamięci. Która choć dobra bo krótka, buntuje się by uznać "nowe".
Pamiętam co było jak istniała lista dyskusyjna, i środowisko liczyło może ze 100 osób. Pamiętam jak startował iweb, jak się rozwijał. Pamiętam jakie były założenia, jaki był wyznaczony poziom. I co by nie powiedzieć na temat moderatorów którzy byli od początku iwebu (Piotr, Yaro, potem G3W), jakbym się z nimi nie zgadzał, to muszę przyznać że poziomu pilnowali.
Nie było dyskusji na tematy prawnie śliskie, nie było szans na pisanie kretynizmów. Każdy wiedział, że te kretynizmy przeczytają ludzie którzy przyszli po wiedzę. Teraz piszą do mnie ludzie którzy chcą kupić chinkę, bo jest świetna. Bo tak wyczytali na forum. I ku mojemu zdumieniu, jak proponuję im zmienić forum na bardziej wiarygodne, okazuje się że to był... iweb!
A najważniejsze, i najgorsze, to że "rewolucja moralna" miała doprowadzić do "zmiany jakościowej". Doprowadziła do tego, że najważniejszy jest nepotyzm moderatora, że rację mają ci którzy najgłośniej krzyczą, że argumentacja czy dowody są czymś co skazuje dyskutanta na porażkę.
Szczucie ludzi, stronniczość, zezwolenie na chamstwo, odrzucenie logiki, argumentów i dowodów, ugrywanie swoich małych partykularnych interesów... Nie. Przejść nad tym do porządku dziennego nie można. Coś takiego nawet między kulturalnymi ludźmi nazywa się skurwysyństwem. Tolerowanie i akceptowanie (chociaż przez milczenie) takiej "normy" jest niedopuszczalne.
W efekcie TomAcik i Hexer zostali zbanowani. Jako "trole". Bo wielkiemu Moderatorowi z kompleksem Furhera brakuje poziomu by wygrać najprostszą dyskusję. I by chociaż nie dać się złapać na kłamstwie własnymi wypowiedziami.
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór.
Mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku.
Tak, smaku, w którym są włókna duszy i cząstki sumienia.
Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono,
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek,
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha...
Lecz piekło w tym czasie było jakie?
Mokry dół, zaułek morderców,
barak nazwany pałacem sprawiedliwości.
Samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory,
chłopców o twarzach ziemniaczanych,
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach.
Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana,
Marek Tulliusz obracał się w grobie.
Łańcuchy tautologii, parę pojęć jak cepy,
dialektyka oprawców, żadnej dystynkcji w rozumowaniu,
składnia pozbawiona urody koniunktiwu.
Tak więc estetyka może być pomocna w życiu,
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie.
Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury, rytm bębnów i piszczałek,
kolory oficjalne, nikczemny rytuał pogrzebów.
Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu,
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie.
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru.
Mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi,
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku.
Tak, smaku, który każe wyjść,
skrzywić się, wycedzić szyderstwo,
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
- głowa
Miłek Majstruk
Ojciec Założyciel
Pamiętam..
Pamiętam Iweb z przed dwóch lat.. Szczerze powiedziawszy, to wtedy on przyczynił się do rozbudzenia mojej pasji strzeleckiej. Lecz wtedy, na tamtym forum o tematyce wiatrówek, rozmawiało się głównie o.. wiatrówkach!
Dzisiejszy Iweb jest jak dawny Paryż, czy Rzym - wszystkie ścieki wylewa się za okno, na publiczne ulice, a odpady śmierdzą całemu ogółowi. Tematy zaśmiecone wcinkami z burzliwych dyskusji, wszechobecna krytyka, a kultura wypowiedzi rodem przeniesiona z nowojorskiej ulicy.
Moderowanie tego forumowego megalopolis nie jest z pewnością łatwe i z pewnością nie jest zadaniem dla jednej osoby - wiadomo, demokracja upada, przychodzą stalowe rządy, lud się burzy. Senia znam tylko z przestrzeni wirtualnej i nie będę go z tego powodu oceniał, oraz dlatego, że coś z wiatrówkami robił i dzielił się swoimi, często cennymi doświadczeniami, a nie musiał. Niestety zgodził się na to haniebne stanowisko, które zmienia opinię o ludziach podobnie jak zawód komornika.
Modem powinna być osoba beztronna, nieangażująca się w temtykę dyskusji, ani w spory, lecz jedynie strzegąca obowiązującego regulaminu. Trudno zrobić jest z aktywnego forumowicza milczącego stróża prawa..
"Nie było dyskusji na tematy prawnie śliskie, nie było szans na pisanie kretynizmów. Każdy wiedział, że te kretynizmy przeczytają ludzie którzy przyszli po wiedzę. Teraz piszą do mnie ludzie którzy chcą kupić chinkę, bo jest świetna. Bo tak wyczytali na forum. I ku mojemu zdumieniu, jak proponuję im zmienić forum na bardziej wiarygodne, okazuje się że to był... iweb!"
Miłku, uwaga bardzo słuszna. Do dziś stoi u nie na półce ulotka z dumnym tytułem ZSRR i małym obrazkiem strzelca w oryginalnej pozycji strzeleckiej, która była dołączona do paczki w Cekausie. Najbardziej podobały mi się cztery zdania napisane pogrubione czcionką:
"Tu jest miejsce dla każdego strzelca. Dla tego z chinką B1 i dla tego z Waltherem Dominatorem. Dla tego strzelającego sportowo na 10 m. jak i dla tego który lubi dziurawić puszki."
Osoby, których nie stać na wiatrówkę w cenie minimum Slavii, wyrzucono do innej piaskownicy( "Najlepsze, najszybsze, najtańsze"), gdzie różne rzeczy można wyczytać..
Z Iwebu korzystam, kłamał nie będę, bo jest to zbiór wiedzy zgormadzony przez wielu ludzi, a nie kilku krzykaczy i mam do tego prawo. Lecz nie mam już ochoty śledzić nowych wątków, które działają na nowych zasadach.. Nawet jakby w Iwebie zablokowano możliwość dalszych odpowiedzi, i zakładania nowych tematów, to nie żałowałbym tego. Jest ten portal, oraz mile korzysta mi się także z forum "nasze.wiatrowki.pl", gdzie jest normalna atmosfera..
Nieprawda, jeżeli chodzi o moderowanie
Przez aktywnego forumowicza. Krótko prowadziłem forum polityczne, i nawet najzagorzalsi przeciwnicy potrafili przyznać, że moderowałem obiektywnie. Choć walka szła nieraz niemal na noże. Moderuję również kilka stron tematycznych i raczej nie mam problemów z zachowaniem umiaru i trzeźwości osądu.
Zauważ, że głównym ogniwem konfliktu jest tylko jeden z dwóch nowych moderatorów. On nawet nie próbuje ukrywać, że nie jest bezstronny. Ostatnio zaobserwowałem w jego zachowaniu zmiany na lepsze, nawet załatwił ze mną po ludzku sprawę od pół roku nie załatwioną. To mu się liczy na duży plus.
Obawiam się jedynie, że jest za późno na przywrócenie mu wizerunku bezstronnego i sprawiedliwego moda.
miliony much nie mogą się mylić...
Po części Miki przyznam Ci
Po części Miki przyznam Ci rację, ale po części Seniowi. Staram się czytać wszystko i często widzę, że go prowokujecie. Wiem wiem powiesz, że dobry moderator nie powinien dać się sprowokować i tu będziesz miał rację, na Senia leci jednak sporo złośliwości i ja go rozumiem iż czasem puszczają mu nerwy. Co do Biesa to szkoda, że się tak skończyło, ja jestem zwolennikiem działania i każda porażka mobilizuje mnie do jeszcze wuiększego wysiłku aby pokazać że to ja miałem rację nie oni. Łukasz dzięki za miłe słowa.
A dlaczego nikt nie prowokuje Wemara?
To Cię nie zastanowiło? Na pewno nie wynika to z lęku przed nim...
miliony much nie mogą się mylić...
Miki, wcale nie wątpię, ...
...że mimo udzielania się na kilku forach, nadal potrafisz zachować bezstronność. Lecz w większości przypadków nie jest to takie łatwe. Z pewnością trudno po kilku latach aktywnego pisania na forum, w jednej chwili obniżyć poziom jedynie do funkcji stróża kilku podstawowych zasad i porzucić poglądy, które ukierunkowały się w takim czasie i uważa się za słuszne. Jednemu nie sprawia to żadnych problemów, innym przysparza całą masę..
Darku to raczej ja powinienem podziękować.
Tak już w naturze jest, że człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja i zaczyna myśleć, że ten nowy, lepszy porządek jest tym, który mu się należy i nie zauważa później pracy, jakiej wymagała ta inicjatywa. Lecz w moim przypadku tak nie ma.
Tak było z Biesem i aż różne, brzydkie słowa cisną mi się na usta, kiedy widzę komentarze z Iwebu dotyczące najnowszego numeru Biesa. Kiedy jeszcze oczekiwali następnych numerów tego czasopisma, to na wieść o wyjściu każdego wypisywali same superlatywy. A teraz, kiedy wiedzą, że to już ostatni, końcowy numer, to czepiają się do wszystkiego, porównują z ulotakami i wytykają błędy.. Smutne, bo aż tak bardzo żałosne.
Bezstronność nie wystarczy
Trzeba jeszcze potrafić zachować zimną krew, i nie działać pod wpływem emocji.
Co do Biesa - głównie z tego powodu zakończył swój żywot. A narodziła się ferajna, gdzie bawimy się we własnym gronie.
miliony much nie mogą się mylić...
Porażka?
Darek, błędnie oceniasz sytuację. To nie była porażka.
Nie dało się ciągnąć Biesa tak jak dotychczas - to byłoby zwykłe frajerstwo. Teraz przynajmniej nie ma złudzeń na co możemy liczyć w zamian. Na kopa w tylną część ciała nie ma potrzeby się tak wysilać.
Dlatego Bies się skończył. Swoje zyskaliśmy, teraz zabieramy ze sobą. Strasznie solą w oku niektórych że ostatni numer Biesa dla zarejestrowanych... I tak niech się cieszą, bo miał być tylko dla Ferajny. Porejestrowali pod dziwnymi nickami i z założonych na szybko darmowych kont pocztowych. Proszę bardzo, na zdrowie, tym żałośniej wyglądają.
Porażka mówisz? Popatrz, nie udało się z Biesem? Trzask, prask, jest Airguns.pl. A Bies ląduje na półce. Może kiedyś go z niej ściągniemy i reanimujemy. Albo i nie. Zobaczymy.
Ale jedno jest pewne - nie będzie już tak jak kiedyś. Koniec robienia i dawania za frajer.
Teraz to MY tworzymy reguły, bo z nikim i niczym nie musimy się liczyć. Dobro społeczne? Przyszłość środowiska? Prawa jakieś? Tylko te, które MY uznajemy. I w żaden sposób nie można nas do niczego zmusić, jesteśmy poza jakimikolwiek wpływami i naciskami. Banowanie czy flekowanie nie działa. I właśnie tej zmiany reguł gry tuż przed ICH wygraną nie potrafią zrozumieć, stąd taka chaotyczna agresja.
MY nic nie musimy, a ICH nikt nie zmusza. Takim bezinteresownym kopaniem tylko robią z siebie jeszcze większych głupków.
A ja mam coraz większy ubaw. Zwłaszcza jak z każdym postem wychodzą prawdziwe intencje. Tego, niestety, nie da się ukryć, a prawda jak zwykle bywa naga - i coraz bardziej nagi staje się cesarz.
Ale to raczej ich, a nie mój problem, nie? ;)
Miłek Majstruk
Ojciec Założyciel