Ponieważ wszystko, co dobre, wcześniej czy później się kończy, mój zapas JSB Exact również uległ wyczerpaniu. W oczekiwaniu na nową dostawę, która się nieco opóźniała, udałem się do lokalnego sklepu wędkarskiego, który między innym oferuje również śrut do wiatrówek. Nie wybierałem się na żaden wypad terenowy, strzelam najczęściej matcha w domu - mam akurat dziesięciometrowy dystans "olimpijski" do dyspozycji. Sprzedawca zaopatruje się w Incorsie, niestety, oferuje nader skromny wybór rodzajów śrutu - czeskie diabolo standard i boxer, oraz Norica Thor i Match. Mój wybór tym razem padł na Noricę Match. Co z tego się urodziło, przeczytacie poniżej.
Śrut z płaską, lekko na brzegach ściętą główką, moletowany, wykonany w miarę poprawnie. Brudzi palce, w pudełku sporo paprochów i okruchów ołowiu. Kolterowska zawieszka w trakcie zapełniania śrutem zmieniła kolor z czarnego na szarawy.
Puszka bardzo solidna, zakręcana, przyda się w przyszłości na lepsiejsze gatunki śrutu, ale o tym niżej.
Postrzelałem trochę do tarcz w pozycji stojącej, i zwątpiłem w swoje umiejętności strzeleckie - siewnik straszny, zdarzało się, że wręcz nie trafiałem w obręb tarczy Kpn 10, co mi się na Exakcie praktycznie nigdy nie przytrafiało. Strzeliłem więc serię z oparciem się o futrynę drzwi łazienkowych - nieco lepiej, ale wystrzelana w tarczy dziura nadal miała ponad dwa centymetry średnicy. KuriereX, który mi dostarczył kolejną partię Exacta na widok tych tarcz na kulochwycie zrobił nieco zdziwioną minę, i zapytał, czy ta jedna nieco lepsza to z Exacta była zrobiona... Pogadaliśmy chwilę, a po wyjściu Michała oczywiście musiałem sprawdzić, jak lata exact. I okazało się, że jednak nie zapomniałem, jak się strzela :) Gwoli ostrzeżenia innych warto jednak było przeprowadzić solidniejszy test, więc przenośny kulochwyt powędrował na podłogę, kot poszedł do karceru w łazience, żeby się na linię ognia nie wtranżolił przypadkiem, za podpórkę posłużyła rolka papierowego czyściwa przemysłowego. Jak się domyślacie pozycją testową była leżąca z podpórką, czyli najstabilniejsza z możliwych, poza testem z imadła oczywiście. Karabinek FX Typhoon skręcony na 10 J - do strzelania w mieszkaniu nie potrzeba więcej, ciśnienie powietrza w kartuszu od 150 do 110 atmosfer. Kartusz dobijałem przed strzelaniem każdym z rodzajów śrutu, oddałem po 50 strzałów z każdego rodzaju w seriach po 10 do jednej tarczy. Efekt widać na fotografii powyżej. Wnioski? Śrut Norica Match nadaje się na ciężarki do wędek, lub do puszkobicia. Z matchem niewiele ma wspólnego poza nazwą. Lata jak sam chce. O Exakcie rozpisywał się nie będę - jak widać, przy celowaniu w jeden punkt robi jedną dziurę i tyle.
Jednak nie zawsze test z jednej lufy jest wiarygodny. Zmontowałem od dawna porzuconego Haenela 304 i trochę z niego postrzelałem, używając tego matchowego śrutu Noricy. Efekt widać powyżej - postawa stojąc bez podpórki, 10 metrów, dziesięć strzałów. Jednym słowem - lufa FX Typhoona nie kocha się z tym srutem, lufa stareńkiej Hanki, cięta piłką do metalu na 25 cm i koronowana z ręki frezem kulistym fi 6 mm we wkrętarce, zaopatrzona w solidny, stalowy obciążnik na końcu (imitacja tłumika) z tym śrutem współżyje całkiem zgodnie. I kolejna sprawa - lekka flinta jest fajna, bo się człowiek nie zmęczy strzelając, ale strzelanie z wolnej ręki z lekkiej flinty to zajęcie frustrujące. FX waży z celownikiem poniżej trzech kilo, Haenel z kolbą wypełnioną piaskiem i solidnym obciążnikiem na końcu lufy pewnie sporo ponad kilo więcej. I ten kilogram przekłada się na wyniki na tarczy niesamowicie.
Ostatnie odpowiedzi
11 tygodni 6 dni temu
12 tygodni 1 dzień temu
13 tygodni 4 godziny temu
13 tygodni 3 dni temu
22 tygodnie 4 dni temu
23 tygodnie 2 dni temu
23 tygodnie 3 dni temu
26 tygodni 3 dni temu
30 tygodni 2 dni temu
30 tygodni 3 dni temu